Już chyba tak mamy, że gdy wyadoptujemy jednego kota, zaraz znajduje się kolejna bieda, której trzeba natychmiast pomóc.
Wczoraj zadzwonił do nas zrozpaczony karmiciel kotów z Piekar Śl. Zginęła kotka, którą dokarmiał. Zostało po niej kocie, które urodziło się pod koniec lata i teraz siedziało od kilku dni samo pod samochodami na parkingu przed domem. Pogoda zrobiła się zimowa
i człowiek zabrał to kocie do weterynarza, bo pomyślał, że po odrobaczeniu i odpchleniu, ktoś z jego znajomych nad kotem się ulituje i go przygarnie. No i tak został z kotem w samochodzie. Nikt kociaka nie chciał. Sam ma chorego kota, również z podwórka i brak możliwości izolacji kotów. I co mieliśmy zrobić ? Kocia jest dobrze odżywiona, wygląda zdrowo. Na razie jest zabezpieczona u nas w klatce, niestety w pomieszczeniu, gdzie przy większych mrozach przebywać nie będzie mogła.
Niestety mimo adopcji nadal nie dysponujemy miejscem na nowego kota. W naszym kocięstwie są nadal koty nieszczepione ze względu na ich stan zdrowia, a co za tym idzie chore i nie możemy ani ich, ani kolejnego narażać na choroby.
Bardzo pilnie potrzebny jest dla niej dom. Dodatkowe badania, szczepienie i kastracje bierzemy na siebie.

 

 

 

 


Możesz wesprzeć nasze działania przekazując nam swój 1%
Wypełnij PIT przez internet i przekaż 1% podatku